Pokucie 1944: zbrodnie UPA na Polakach i Ormianach
Ormianie – najbardziej (a może nawet jedyna?) lojalna wobec Polski mniejszość narodowa – przeżywali ten sam los co etniczni Polacy, także w najstraszniejszym momencie II wojny światowej, czyli podczas tzw. rzezi wołyńskiej. Zresztą sama nazwa jest myląca, bo mordy miały miejsce na całych Kresach południowo‑wschodnich, nie tylko na Wołyniu.
Najbardziej „ormiańskim” obszarem Kresów było Pokucie – prawdziwe „kresy Kresów”, położone na samym południowo‑wschodnim krańcu II Rzeczypospolitej. Fala mordów OUN‑UPA dotarła tam stosunkowo późno, głównie wiosną 1944 roku, więc trwała krócej niż gdzie indziej. To jednak wystarczyło, by zginęły setki ludzi.
Względne bezpieczeństwo miejscowych Polaków i Ormian skończyło się wraz z wycofaniem wojsk węgierskich – formalnych sojuszników Niemiec, ale w praktyce jednych z bardziej powściągliwych okupantów. Przemieszczające się wojska niemieckie, węgierskie i sowieckie wprowadziły chaos, który wykorzystała Ukraińska Powstańcza Armia.
Najwięcej wiadomo o wydarzeniach w Kutach – nieformalnej stolicy Pokucia. To właśnie tam oddziały UPA zaczęły mordować zarówno Polaków, jak i Ormian, traktując ofiary z niebywałym okrucieństwem.
Świadek Anna Mojzesowicz wspomina o około 60 zamordowanych Ormianach. Z kolei Stanisław Ciołek podał 145 nazwisk Polaków, Ormian i Ukraińców zabitych w Kutach 20 marca oraz w połowie kwietnia 1944 roku – a przecież to tylko część ofiar, których nazwiska udało się ustalić.
Jak wspominała Jadwiga Migocka‑Drzazga, ostatni Ormianie schronili się w kościele św. Antoniego, gdzie ksiądz Samuel Manugiewicz spowiadał wiernych przed spodziewaną rychłą śmiercią. W ostatniej chwili modlących się ocaliło wkroczenie Armii Czerwonej, która zajęła Kuty 22 kwietnia 1944 roku.
SĄSIEDZI
Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach
Powstaje czteroodcinkowy serial dokumentalny o ukraińskim ludobójstwie na Polakach w latach 1939-1947 oraz banderyzmie w XXI wieku. Najwyższa pora, by w dobie permanentnego powielania kłamstw historycznych i próbie „pisania historii na nowo”, powstał serial dokumentalny, który zada kłam wszelkim manipulacjom i fałszerstwom historycznym. Co bardzo ważne, serial ukaże się w dziewięciu językach: polskim, ukraińskim, angielskim, rosyjskim, węgierskim, czeskim, hiszpańskim, włoskim i chińskim.
Sąsiadami Polaków byli zarówno bandyci z OUN-UPA, jak też wspierający ich w tysiącach, uzbrojeni w widły, siekiery i noże ukraińscy chłopi, zwani „siekiernikami”, zasilający tzw. Samoobronne Kuszczowe Widdiły. Ci sami, którzy wcześniej dzielili się z Polakami opłatkiem w wigilię „polską” i „ruską”. Sąsiadami Polaków byli też Ukraińcy, którzy pomagali im, ostrzegając przed zaplanowanymi napadami, a nawet ukrywając ich w swoich domach. Byli i tacy, którzy za tę pomoc zapłacili życiem. Ale współczesna Ukraina nie chce o nich pamiętać i nie stawia im pomników. I to jest bardzo wymowne.
Co roku, 1 stycznia, w rocznicę urodzin Stepana Bandery, odbywa się w Kijowie marsz ku czci tego bohatera Ukrainy. Takie marsze odbywają się również we Lwowie i innych miastach współczesnej Ukrainy. Uczestniczący w nich Ukraińcy wznoszą okrzyki: „Chwała Banderze, chwała narodowi”. Kult Stepana Bandery rośnie, a wojna z Rosją go umacnia. Na Ukrainie inspiratorom i realizatorom ludobójstwa stawiane są pomniki, ich nazwiskami nazywa się ulice, stadiony, instytucje pożytku publicznego, a ukraińscy żołnierze publicznie wyznają, że kontynuują „tę samą walkę, jaką prowadziła UPA”. To także pokazuję w serialu „Sąsiedzi” – mówi reżyser Jacek Międlar.
Ukraińcy wypierają ze świadomości bestialstwo zgotowane przez ich „herojów” naszym rodakom, rozstrzeliwanym, topionym w rzekach i studniach, zakłuwanym nożami i widłami, rąbanym siekierami i masakrowanym kolbami karabinów. A przed śmiercią poddawanym bestialskim torturom, takim jak łamanie kości, wydłubywanie oczy, ćwiartowanie, gwałcenie, obdzieranie ze skóry, rozrywanie końmi. Takie piekło, Holokaust, zgotowali Polakom ukraińscy sąsiedzi. Zachodni świat albo przechodzi wobec tych faktów obojętnie, albo nie ma o nich zielonego pojęcia, gdyż nie wspomina się o nich w mediach głównego nurtu czy konferencjach establishmentu.
Polakom wmawia się, że nie powinni dziś mówić o ukraińskim ludobójstwie, bo trwa wojna i trzeba poczekać na lepsze czasy, żeby uporządkować „trudną historię”. Lepsze czasy już były. Ukraińcy nie przeprosili za dokonane przez nich ludobójstwo. Wprost przeciwnie. Cała polityka historyczna Ukrainy nastawiona jest na negowanie tego ludobójstwa. Ukraińcy są dumni ze swoich „herojów”, a Polacy mają milczeć, bo jak nie, to zostaną opluci jako „ruskie onuce”. Zamiatanie pod dywan ukraińskich zbrodni przez polskich ukrainofilów to już nawet nie jest naiwność. To jest skrajna głupota i działanie na szkodę Polski.
Polska władza, poprzez milczącą akceptację banderyzmu, de facto legitymizuje kult morderców Polaków. To musi skończyć się źle, bo ten, kto pozwala szargać pamięć ofiar, nie zasługuje ani na szacunek, ani na poważne traktowanie.
Projekt „Sąsiedzi” nie jest dotowany z podatków, nie wspiera go żadna organizacja rządowa czy pozarządowa. To bardzo kosztowny projekt, który realizuję dzięki wsparciu darczyńców! Wesprzyj go i bądź jego częścią!
Źródło: